A. Hrycaniuk: "Zespołowość naszą siłą"
Autor: Andrzej Korpalski | 22-02-2012
Ostatni mecz w PLK Asseco Prokom rozegrał 9 miesięcy temu, gdy w siódmym spotkaniu finału TBL ogrywał PGE Turów. Teraz wraca na krajowe parkiety meczem z Anwilem.
Jak wiemy, Prokom został "z urzędu" zakwalifikowany do drugiego etapu TBL, zatem dopiero teraz wraca do gry na krajowym podwórku. Nie dość jednak, że nie jest tak mocny, jak choćby w poprzednim sezonie, to właśnie stracił pierwszego trenera.
O tym, jak przyjęli wieść o odejściu Pacesasa, o trudach powrotu do TBL, sile swojej ekipy oraz o rywalach opowiada Adam Hrycaniuk.
Andrzej Korpalski: Jak zareagowaliście na wieść o odejściu Tomasa Pacesasa?
Adam Hrycaniuk: Na pewno była to smutna chwila, ale tak naprawdę do decyzji zarządu i samego trenera my zawodnicy nic nie mieliśmy. Zostajemy w tym samym składzie, a trener Adamek jest doświadczonym fachowcem. Na pewno zrobimy wszystko, by walczyć o najwyższe cele.
Wracacie do TBL po wielu miesiącach, co wiecie o rywalach i jaki to może być powrót?
Na pewno powrót nie będzie łatwy. Każdy z nas w miarę możliwości śledził jednak mecze ligowe w telewizji i wiemy kto gdzie gra, orientujemy się w realiach polskiej ligi. Czeka nas rywalizacja z pięcioma najlepszymi rywalami, więc będzie ciężko. Jesteśmy jednak przetarci meczami w Europie i na boisku pokażemy swoją wartość. Wiemy jednak, że nikt się przed nami nie położy.
Wiele mówi się o tym, że już nie jesteście tak mocni, jak kiedyś. Ile w tym prawdy?
Czas pokaże, bo już od piątku rozpoczyna się weryfikacja naszej siły, przygotowania, poziomu sportowego. W tym sezonie gramy bez wielkich gwiazd, stawiamy na zespołowość i to ma być nasza siła. Każdy gracz wnosi dużo dobrego i to będzie naszą domeną. Jakość tkwić będzie w kolektywie.
Macie jednak coś, czego w Polsce nie posiada nikt inny, mowa o ogromnym doświadczeniu, które pewnie zaprocentuje?
Dokładnie tak, większość z nas gra od kilku lat w Eurolidze, więc mamy nadzieję, że to nam pomoże. Na pewno Motiejunas i Blassingame będą się wyróżniać, ale wespół z całą resztą tworzymy dobry zespół.
No właśnie, bo układ sił w Prokomie jest inny niż przed laty. Motiejunas i Blassingame są liderami, ale po nich najważniejsza jest polska grupa.
Trener Pacesas stawiał na Polaków, graliśmy coraz więcej. Regularne występy na wysokim poziomie dały nam doświadczenie. Mam nadzieję, że jako Polacy będziemy podporą zespołu, nie osłabieniem. Jesteśmy głodni sukcesu i chcemy pokazać, że nasza wartość jest bardzo duża.
Na początek czeka was mecz z trudnym rywalem. Czy Anwil będzie dobry na start?
Zagramy z pięcioma najlepszymi polskimi zespołami. Anwil nie jest wśród nich najlepszy, jest na tym samym poziomie, decydować będzie dyspozycja dnia. Na pewno Anwil będzie wymagającym rywalem.
Co wiecie o Anwilu, jak zechcecie włocławian pokonać?
Oczywiście nie zdradzę taktyki, ale dużo o Anwilu rozmawialiśmy, dziś zaczynamy treningi pod ten zespół. Najmocniejszym punktem Anwilu jest gra tyłem do kosza, musimy uważać też na Szubargę i Harringtona, bronić akcje z wysokimi, dobrze bronić przeciwko Edwardsowi.
Tak się złożyło, że w Anwilu i w Prokomie zaszła identyczna zmiana na ławce trenerskiej, czy to może mieć znaczenie?
To będzie dodatkowy smaczek, bo dla obu szkoleniowców otworzyła się szansa, by prowadzić samodzielnie zespoły. Nie wiem jaka atmosfera jest we Włocławku, ale u nas po chwili smutku wróciliśmy do pracy, bo jesteśmy profesjonalistami. Wierzę w trenera Adamka. My musimy grać swoje, taktyki wyuczonej u Pacesasa nie zmienimy, trzeba robić dobrze to, co się już umie.
Jaki zatem mecz czeka nas już w piątek i kto wyjdzie zeń zwycięsko?
Na pewno to będzie mecz walki, bo Prokom i Anwil od lat toczą ciężkie boje. Ani jedni, ani drudzy nie pękną w końcówce, więc wynik będzie się ważył przez cztery kwarty. Myślę jednak, że to my zejdziemy z parkietu zwycięzcy.







Wasze komentarze: 4 | Dodaj komentarz
Anwil nie wygrał z Prokomem od 10 meczów :/ Ostatni raz w finałach w 2009 po którym to zwycięstwie w naszej hali wyrównaliśmy na 2-2. Na wyjeździe, jeszcze w Sopocie ostatni raz wygralismy prawie 4 lata temu. Nie sądzicie że to już za długo trwa?
Mnie osobiście martwi siła Turowa i Trefla niż tam Prokom, który po kilku latach panowania wypali się jak Śląsk.
W zastalu uvalin,lawal a u nas "szablowski"