Zaczynamy wielkie granie
Autor: www.anwil.wloclawek.pl | 21-02-2012
W piątek rozpocznie się batalia, w której Anwil mierzyć się będzie z pięcioma najmocniejszymi krajowymi rywalami. Walczyć jest o co, a jak wyglądają na tle włocławian oponenci?
Trefl Sopot
Mistrz pierwszej fazy rozgrywek jest teoretycznie najgroźniejszy. Dobrą formę sopocianie potwierdzili ostatnio, zdobywając Puchar Polski. Trefl osiągnął bilans 19:5 i nie licząc drobnych wpadek, grał po prostu najlepiej. Siłą sopocian jest najlepsza w lidze grupa polskich koszykarzy. Po prostu fenomenalny jest Koszarek, niewiele słabsi, ale także znakomici Waczyński i Wiśniewski, do tego zawsze groźny pozostaje Dylewicz. W odwodzie jest jeszcze waleczny Stefański.
Trefl we Włocławku przegrał po pamiętnym rzucie Szubargi, przegrał mecz, w którym prowadził przez niemal 40 minut. W Sopocie spuścił nam za to tęgie lanie, pokazując swą wyższość. Poza Polakami siłą Trefla jest czołowy środkowy ligi John Turek, pożyteczny jest też obwodowy Mallett.
Luką w zespole z Sopotu jest brak w rotacji jednego obwodowego. Ponadto od kibiców i obserwatorów często dostaje się trenerowi Muizinieksowi. Trefl jest głównym kandydatem do finału.
Asseco Prokom Gdynia
Mistrz wraca do TBL po "banicji" na rzecz rozgrywek europejskich, gdzie jednak nie błyszczał. Na papierze tak "przeciętnego" składu w Gdyni nie mieli dawno, a właśnie podano informację o dymisji trenera Pacesasa. Nawet mimo nie tak gwiazdorskiego składu doświadczenia z lat gry w Eurolidze nie można pomijać. Prokom będzie jednym z faworytów do finału, z tą tylko różnicą, że już nie "murowanym".
Największy atut Asseco, to Motiejunas, choć nadal mówi się o możliwości jego odejścia. Grę "robi" Blassingame, którego znamy z Czarnych. Dimitriev okazał się niewypałem, a Kuebler nie wnosi zbyt dużo. Mocna jest polska kolonia z Hrycaniukiem, Szczotką i wracającym do wysokiej formy Zamojskim na czele. Co ciekawe z Asseco gramy na początek i będzie to pierwszy w sezonie poważny mecz w Polsce dla mistrza.
PGE Turów Zgorzelec
Szeroki skład, dyscyplina taktyczna, mocna obrona, to podstawowe atuty Turowa. Trener Winnicki dobierał skład tak, by każdy zawodnik miał ściśle określoną rolę. I tak Moore dobrze uzupełnia się z Gustasem, coraz lepszy jest Chyliński, Jackosn to czołowa "dwójka" w kraju, Kickert jest znakomity, a John Edwards jest objawieniem końcówki pierwszej fazy. Ważnym ogniwem jest Cel.
Na drugim biegunie jest słabszy niż zwykle Wysocki, raczej "zadaniowcy" w osobach Jankowskiego, Mielczarka i Lauderdale`a, kontuzję nadal leczy Gabiński. Turów nie jest tym walcem z początku sezonu, kiedy to miażdżył rywali, ale trzeba na niego mocno uważać. "Tury" doświadczyły nas boleśnie, bo we Włocławku wygrały po dogrywce, a u siebie zrobiły nam demolkę.
Trzeci najmocniejszy rywal, z którym musimy wreszcie wygrać, który będzie w naszym zasięgu, ale tylko przy dobrej własnej grze. Kandydat do medalu.
Zastal Zielona Góra
Potencjalnie rywal nieco słabszy, ale wyjątkowo dla nas niewygodny. Dwukrotnie Zielona Góra była lepsza od Anwilu, w obu meczach nie dając włocławianom szans. Hodge jest graczem wybitnym, polski duet Chanas i Stelmach bardzo dobry, a zmiennicy w osobach Dłoniaka i Mirkovicia ciekawi. Pod koszem dobrze spisuje się Archibeque, a całością dowodzi Mihajlo Uvalin, który zgrabnie pozbierał zabawki rozrzucone w trakcie sezonu przez Tomasza Jankowskiego.
Zastal nie jest faworytem w górnej szóstce, ale postara się sprawić niejedną niespodziankę. Jeśli myślimy o półfinale, absolutnie musimy się zielonogórzanom odgryźć. Słabszą stroną jest brak szerokiej ławki oraz całkowita zależność od Hodge`a, który przecież nie zawsze będzie grać doskonale. Zastal, to "czarny koń"; ale absolutnie do ogrania.
Energa Czarni Słupsk
Jedyny zespół z czołówki, z którym dwa razy wygrywaliśmy. Całością dobrze dyryguje Dainius Adomaitis, jednak luki w składzie są widoczne. Brakuje jednego obwodowego. Problemem jest też słabsza forma Leończyka i Białka. Czarni są jednak groźni, szczególnie na własnym parkiecie. Pierwszy etap zakończyli z identycznym bilansem co włocławianie (17:7).
Ich środkowi w osobach Morrisona i Weavera także nie są czołowymi postaciami ligi. Czarni powalczą o wysoką lokatę, ale ciężko będzie im wejść do półfinału. Powinniśmy z nimi wygrać i to dwukrotnie.
Jak zwykle najważniejsza będzie własna gra. Już w Gdyni zobaczymy, czy zmiana na stanowisku trenera podziałała na "Rottweilery" pozytywnie. Na pewno każdy z dziesięciu meczów tej fazy będzie trudny i na pewno każdy dobrze byłoby wygrać.







Wasze komentarze: 6 | Dodaj komentarz
PS. Wołanie o Pacesasa, to pewnie tak, jakby gdyńscy kibice żądali Mutapcica, chociaż akurat kulisy tamtej decyzji nie są mi znane